marokoagadir

Podróż poślubna do Maroka – Afryka w wersji light

Nigdy nie marzyłem o tym, żeby pojechać do Afryki. Nie interesowały mnie ani piramidy (mimo że jestem archeologiem) ani perspektywa oglądania jakichś żyraf, nosorożców czy innych zwierząt, które już widziałem w zoo. Nie pociągało mnie także poznawanie afrykańskiej kultury. Lubię europejskie muzea, architekturę i wygodne podróżowanie w strefie Schengen. A jednak, gdy w ofercie Wizzair pojawiły się loty do Agadiru zdecydowaliśmy się na tygodniowy wyjazd. Co wiedzieliśmy o Maroku kupując bilety? No nie za wiele. Marekesz kojarzył nam się z pizzą, a Casablanca z filmem. Kojarzyłem też kilku marokańskich piłkarzy, zwłaszcza, że ich reprezentacja zagrała w 2018 roku na Mistrzostwach Świata. Czy po pobycie przekonałem się jakoś do tego kraju? Jak najbardziej! Czy wyobrażam sobie podróż poślubną do Maroka? Jasne, że tak! Oto moje subiektywne wrażenia z pobytu. Wszystko co należy wiedzieć o tym kraju – alfabetycznie!

A jak Agadir

Przejrzenie każdej grupy na Facebooku poświęconej wyjazdom do Maroka pozwala zauważyć, że miasto budzi skrajne emocje. Wśród wielu zaprawionych w bojach turystów budzi ogromną niechęć, bo rzekomo nic tam nie ma i nie oddaje prawdziwego marokańskiego charakteru, bo to tandeta dla turystów. Czym to miejsce różni się od innych? Przede wszystkim charakterem i układem urbanistycznym. W wyniku trzęsienia ziemi w 1960 roku zostało praktycznie zrównane z ziemią i odbudowane w formie zupełnie innej niż pierwotnie. Zamiast ciasnych uliczek typowych dla północnoafrykańskich aglomeracji znajdziemy tutaj szeroką nadmorską promenadę i dziesiątki hoteli z basenem przygotowanych zmyślą o europejskich turystach. Czy to źle? Moim zdaniem absolutnie nie. Agadir jest przyjazny, bezpieczny i na pierwszy rzut oka niewiele różni się od Malty, dzięki czemu jest idealnym miejscem na spokojne wakacje nad morzem – również z dziećmi! W Agadirze znajduje się cudowny park połączony z zoo i placem zabaw, diabelski młyn na wzór London Eye i kilka ciekawych muzeów.

agadir4

gadir1

C jak Ceny

W Maroku jest tanio, nawet bardzo. Generalnie jeśli chodzi o ceny hoteli, posiłków w restauracjach, pamiątek czy innych codziennych wydatków Maroko prezentuje się korzystniej na przykład od Grecji, Polski czy Czech. Jeśli zatem szukacie miejsca, gdzie można będzie sobie pozwolić na wiele przyjemności bez rujnowania ustalonego budżetu to zdecydowanie powinien być dobry wybór.

D jak Dirhamy

To oficjalna waluta Maroka. Jej kurs jest stały i gwarantowany przez państwo, więc wymienimy ją na miejscu bez żadnych różnic kursowych w każdym banku albo kantorze. Co ciekawe dirhamów nie można wywozić poza granice Maroka ani nie da się ich kupić za granicą. 10 dirhamów to ok. 1 euro i za tę kwotę można kupić kawę, ziołową herbatę, czekoladowe jajko albo 3 pocztówki. Mam wrażenie, że Marakończycy bardzo chętnie zaokrąglają cenę właśnie do 10, niezależnie od tego co się kupuje, aby nie męczyć się z wydawaniem reszty.

E jak Essaouira

To miasto do którego wybraliśmy się na wycieczkę, aby podziwiać widok na łodzie zacumowane w porcie niczym w maltańskim Marsaxlokk oraz oryginalną architekturę, której brakuje w Agadirze. Jest tam kilka ładnych miejsc, gdzie można strzelić dobrą fotkę, ale poza tym to po prostu wielki bazar. I trochę śmierdzi rybą. Przeciwnicy Agadiru mówią, że o tam jest prawdziwe Maroko.

essouira

F jak francuski

Markokańczycy władają tym językiem lepiej niż angielskim, więc jeśli mieliście okazję posługiwać się nim na lekcjach w szkole, to warto odświeżyć podstawy, bo podczas podróży może się wielokrotnie przydać.

H jak handel

Marokańczycy handlują wszystkim, wszędzie i bez przerwy. Ma to swoje złe strony, bo bywają natarczywi, ale można doszukać się także pozytywów. Wyobraźcie sobie, że właśnie siedzicie na plaży i macie ochotę zjeść kilka truskawek. Trzeba zwijać manatki i iść do sklepu? Nic podobnego. Za 5 minut przyjdzie do Was facet handlujący owocami. Za minutę przyjdzie gość ze świeżą herbatą, a za kwadrans koleś proponujący jazdę na wielbłądzie. W ciągu następnych 20 minut spędzonych na plaży w Agadirze podbije jeszcze sprzedawca pączków, ubrań, okularów i jakichś dziwnych kamieni z Sahary. A ten od wielbłąda jeszcze wróci z pytaniem czy nie zmieniliście zdania. Wędrownych handlarzy jest od groma i będziecie zapewne im odmawiać kilkadziesiąt razy dziennie, a przy kupowaniu negocjować cenę do rozsądnego poziomu. Bo targowanie to nieodłączny element obwoźnego handlu!

J jak język

Z niewiadomych powodów Marakończycy mają niesamowity słuch do języków. W mig łapią język polski  i jak tylko zauważą, że mają do czynienia z Polaki (naszą ojczystą mowę rozpoznają błyskawicznie) od razu nawijają, wszystko, co potrafią. I wbrew pozorom nie chodzi tu tylko o „dzień dobry” i „na zdrowie” powszechnie znane w innych krajach. Marokańczycy znają także takie polskie słowa jak „pączki” albo „wielbłąd”. Jeden sprzedawca pączków powiedział nam nawet „radio Maryja tragedia”.

K jak krokodyle

Jednak będzie coś o dzikich zwierzętach. Tuż obok Agadiru znajduje się Croco Park. To miejsce, gdzie w warunkach zbliżonych do naturalnych żyją setki krokodyli, które turyści mogą oglądać zza płotu. Miejsce jest fantastyczne nie tylko ze względu na obecność gadów, ale też cudowną  egzotyczną roślinność, niespotykaną nigdzie w Europie.

krokodyle

P jak palmy

No dobra, mam do nich słabość. Odkąd zobaczyłem palmę gdzieś indziej niż w Warszawie na rondzie de Gaulle’a to uznawałem, że to miejsce jest super. Jak spodobało mi się Orlando i Bugibba na Malcie Ale Maroko przebija wszystko. Palmy są na każdym kroku i jest ich tam ze 30 gatunków. Jeśli myślicie o wakacjach pod plamą to nie żaden Egipt tylko Maroko!

T jak taksówka

Taksówki w Maroku to zdezelowane złomy podobne do tych jakie w Polsce widywało się na ulicach w latach 90-tych. Taksówkarze jeżdżą razem ze swoimi żonami i gdy wsiadasz proponują ci papierosa. Dziwaczne i absurdalne? To jeszcze nic. Po odbytym kursie, w trakcie którego pan Hassan starał się opowiadać łamanym angielskim co widać za oknem na do widzenia uścisnął mi dłoń oraz wycałował Magdę i Czesia. Szok kulturowy. Ale raczej z gatunku tych pozytywnych.

W jak Wielbłąd

Przejażdżka na grzbiecie wielbłąda to jedna z głównych atrakcji dla turystów. Zanim zdecydujecie się skorzystać z tej niepowtarzalnej okazji pamiętajcie, że:

– jest niewygodnie

– jest cholernie wysoko

– cholernie trzęsie.

Jeśli szukacie pomysłu na ciekawy wyjazd w miejsce zupełnie inne niż europejskie kraje, to wizyta w Maroku jest dobrym sposobem na poznanie odrobiny egzotyki, odmiennej kultury i zwyczajów. Jednocześnie wybierając Agadir można spodziewać się europejskich standardów, dobrej infrastruktury i bazy hotelowej. Dla nas idealnie! Maroko pokochaliśmy niemal tak bardzo jak Maltę.

maroko7



About

Warszawiak na co dzień zajmujący się marketingiem w firmie turystycznej. Wcześniej interesował się wszystkim od archeologii, poprzez RPG i recenzowanie książek, kończąc na grach video. Jak to facet, praktyczny i konkretny wtedy kiedy trzeba.