zbieramy pieniądze pod kościołem

Jak zorganizować ślub i wesele za 5 tysięcy złotych?

W ostatnim cyklu notek pokazywaliśmy na własnym przykładzie ile NAPRAWDĘ kosztuje wesele. Sumując wszystkie wydatki można było dojść do wniosku, że byliśmy rozrzutni. I to prawda – byliśmy. Ale tak już jest jak chce się zrobić SWÓJ wymarzony ślub, a nie imprezę, która odbędzie się najniższym kosztem.

Ale w ramach zabawy i intelektualnego wyzwania staraliśmy się wyobrazić sobie, jak mógłby wyglądać dzień naszego ślubu przy skrajnie niskim budżecie. Co nam z tego wyszło?

1 Ucieczka z Warszawy!
W stolicy jest najdrożej, dlatego lepiej przenieść imprezę gdzieś indziej. Jako idealne miejsce wybieramy działkę u mamy. Godzinę drogi od miasta.
Koszt przyjęcia na działce: 0 zł.

2. Zmniejszenie liczby gości
Do świętowania z nami zapraszamy tylko najbliższą rodzinę i świadków. Wychodzi 30 osób zamiast blisko 60.
Wszystkie koszty – 50%

3. Grill zamiast wystawnego przyjęcia.
Przysmaki z grilla mają mnóstwo zalet. Po pierwsze dobrze wpisują się w uwielbiany przez nas amerykański klimat. Po drugie przyrządzenie potraw nie wymaga profesjonalnych kucharzy ani obsługi – ot wrzucić specjały na grilla, przekręcić na drugą stronę i podać. Po trzecie nie ma problemu z estetycznym podaniem i trzymaniem na stole – prosto z grilla wędruje na talerz. Jedzenie na grilla oczywiście przyrządzamy sami!
Koszt jedzenia: 1000 zł.

4. Piwko zamiast wyszukanych alkoholi
Dlatego, że pasuje do grilla. Liczymy 100 butelek na całą imprezę. Uzupełniamy winem własnej produkcji i domową nalewką. Jest w czym wybierać!
Koszt alkoholu: 300 zł.

5. Niech żyje lemoniada!
Kolejny amerykański motyw, z którym jest nam bardzo po drodze. Lemoniadę robi się z wody, cukru i soku z cytryny. W lecie wspaniale gasi pragnienie i kosztuje tyle co nic. Kupujemy jeszcze trochę soków i gazowanych napojów – po taniości, w Biedronce.
Koszt napojów: 150 zł.

6. Rezygnujemy z profesjonalnej oprawy muzycznej
Do posiadówy przy grillu zupełnie nam nie pasuje DJ ani zespół weselny. A, i tak się składa, że świadek umie grać na gitarze!
Koszt muzyki: 0 zł

7. Sami robimy dekoracje
Ciocia potrafi zrobić fantastyczne wiatraczki z amerykańską flagą W ogrodzie możemy postawić takich kilkadziesiąt i już wygląda pięknie. Księgę gości robimy w formie narysowanego drzewka, na którym wszyscy się podpisują. Obrazek stoi na sztaludze. Przygotowujemy też inne fajne rzeczy, które nie są zbyt drogie, a wymagają raczej naszej pracy i odrobiny wyobraźni.
Koszt dekoracji: 300 zł.

8 Fotograf? Tak, ale tylko na chwilę.
Z profesjonalnych zdjęć nie zrezygnowalibyśmy nigdy. Ale skoro ma być tanio to ok. Prosimy o zdjęcia tylko z ceremonii ślubnej i składania życzeń. Po ślubie robimy sobie obowiązkowo zdjęcia z rodzicami i ze świadkami oraz grupowe zdjęcie ze wszystkimi gośćmi. Fotograf uwinie się z tym w 2 godziny i dużo od nas nie weźmie.
Koszt zdjęć: 500 zł

9. Samochód? Tak, ale własny.
Na działkę jedziemy swoim autem, ale odpowiednio udekorowanym. Możemy sobie spokojnie zmienić tablice na ślubne – niech wszyscy wiedzą, kto nadjeżdża.
Koszt: Suzuki Alto nie pali zbyt wiele, niech będzie 50 zł.

10. Strój Pana młodego – tylko na chwilkę.
Szczerze to na tym grillu na bank pobrudziłbym się musztardą, dlatego na nowy garnitur szkoda hajsu. Wypożyczam na samą ceremonię frak albo smoking. A po ślubie występuję w mniej formalnym stroju.
Koszt: 300 zł.

11.Suknia ślubna prosto z aukcji
Kupujemy na allegro i ewentualnie przerabiamy wedle własnych potrzeb. Mama ma nawet maszynę do szycia!
Koszt: 500 zł.

12. Zrobienie się na bóstwo
Budżet ograniczony, więc zostawiam Magdzie na fryzurę i makijaż 190 zł.
Sam idę do najtańszego fryzjera na dzielni, który machnie mnie maszynką za 10 zł.
Koszt: 200 zł

13. Tanie zaproszenia
Dla 30 osób to nie problem.
Koszt: 100 zł.

14. Skromny bukiet
Koszt 100 zł.

Jeśli dobrze liczę zostało nam jeszcze 1500 zł. Starczy spokojnie na wszystkie opłaty urzędowe i kościelne. Liczymy na to, że Pianka zrobi nam jakiś mały tort po taniości. A jeśli nie zatrudniamy do pieczenia nasze mamy. Na upartego dałoby radę nawet z obrączkami z przetopionego złota z biżuterii, którą dostaliśmy na chrzest i komunię

I co? Można? Można. Nie jest to wprawdzie wesele naszych marzeń, ale jesteśmy przekonani, że dobrze byśmy się bawili. Chyba, że spadłby nagle deszcz i wtedy cały plan… sami wiecie :)



About

Warszawiak na co dzień zajmujący się marketingiem w firmie turystycznej. Wcześniej interesował się wszystkim od archeologii, poprzez RPG i recenzowanie książek, kończąc na grach video. Jak to facet, praktyczny i konkretny wtedy kiedy trzeba.