greentom

Dlaczego pokochaliśmy wózek GREENTOM – UPP CARRYCOT?

Zacznę od tego, że o ile chętnie wrzucamy zdjęcia Czesia na Instagram, tak z doradzaniem na temat wychowywania dziecka nie jesteśmy zbyt wyrywni. Czemu? Bo to nie jest takie proste, jak się wydaje. Nie ma prostych sposobów na wszystko, jednoznacznych opinii i uniwersalnych porad. Nie można nikomu narzucić jak ma swoje dziecko karmić, jak pielęgnować i jak spędzać z nim czas. Trudno powiedzieć czy dziecku przyda się bujaczek, huśtawka albo miś-szumiś. Bardzo trudno cokolwiek polecić. Ale jedno jest pewne. Każde dziecko potrzebuje wózka. My spośród niezliczonej liczby modeli wybraliśmy Greentom. I po trzech miesiącach używania możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że było warto.

Jest zrobiony ze śmieci, wygląda jak zabawka i nieustannie wywołuje zdziwienie wśród ludzi na ulicy. Co to za dziwactwo? Poznajcie GREENTOM – UPP CARRYCOT!

Lekki i poręczny

Zacznę od tego, że kiedy rozpoczynaliśmy poszukiwania wózka mieliśmy bardzo specyficzne wymagania. Zdecydowaliśmy się na zakup mieszkania na trzecim piętrze w budynku bez windy. Z tego powodu absolutnym priorytetem był ciężar wózka. I na tym właściwie można by zakończyć, bo Greentom jest zdecydowanie najlżejszym wózkiem dostępnym na rynku. W wersji z gondolą waży zaledwie 9 kilogramów, czyli tyle ile można wtaszczyć po schodach bez większego trudu. Kolejnym kryterium była łatwość składania i rozkładania oraz możliwość przewożenia w aucie. Od początku zakładaliśmy, że Czesio będzie dużo podróżował, więc transport był dla nas ważny. W tym miejscu warto dodać, że jeździmy malutkim Suzuki Alto, gdzie zarówno bagażnik jak i przestrzenie między siedzeniami są bardzo niewielkie. Okazało się, że Greentom daje radę! Gondola mieści się do malutkiego bagażnika, a złożony stelaż idealnie wchodzi między tylną kanapę a przednie siedzenie lub na fotel pasażera. No idealnie!

Szybki i zwrotny

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że jest to miejski wózek, który nie nadaje się do jazdy w terenie. Małe plastikowe kółka zamiast pompowanych gumowych kół to kompromis, którego trzeba być świadomym. Wybraliśmy się jednak z wózkiem do Dyniolandu, a Greentom świetnie dawał sobie radę…po polu z dyniami. Więc może i mieszczuch, ale gdzie indziej też da radę :) Kolejna wada to dość niski poziom amortyzacji. Pokonywanie wyższych krawężników, szczególnie w pierwszych dniach, gdy nie umie się jeszcze dobrze jeździć wózkiem, może wywołać wewnątrz gondoli drobne turbulencje. Z tego powodu lepiej zaopatrzyć się w poduszkę antywstrząsową. Jeśli jednak pogodzimy się z ograniczeniami tego typu w zamian dostaniemy jedną ogromną zaletę – zwrotność! Dzięki kompaktowym rozmiarom wózek doskonale sprawdza się na małych przestrzeniach – do przeciskania się między stolikami w restauracji, na zakupy, a nawet do jazdy po domu. Magdę zawsze denerwowały matki z ogromnymi wózkami, które dziwnym trafem zawsze pojawiają się na imprezach masowych i swoimi ogromnymi pojazdami tarasują całe alejki i uniemożliwiają ruch, a kiedy się zdenerwują najeżdżają kołami na nogi. Z Greentomem to niemożliwe. Wózkiem doskonale się manewruje, więc naprawdę trudno gdziekolwiek utknąć albo dać się zastawić innym. Spokojnie można mijać innych ludzi bez potrzeby tamowania ruchu.

Do wyboru do koloru!

Greentom oferuje teoretycznie 30 różnych wersji kolorystycznych. Na to składają się 3 kolory ramy (biały, szary, czarny) oraz 10 kolorów tapicerki. Dlaczego my wybraliśmy akurat białą ramę i miętową gondolę? Odpowiedź jest prosta – takie były w sklepie. Wózek kupowaliśmy trochę w panice, gdy wszyscy wokół przekonywali nas, że Magda urodzi przed terminem (w rzeczywistości Czesio urodził się 11 dni później niż to wynikało z USG!). Gdy byliśmy już zdecydowani okazało się, że ramy są tylko białe, a materiał różowy, czarny albo miętowy. Drogą eliminacji wybraliśmy ostatnią opcję. Różowy dla chłopca? No kaman! Nie było takiej opcji. A czarny odrzuciliśmy dlatego, że trochę bałem się nagrzewania materiału na słońcu.

Koniec końców dość przypadkowy wybór się sprawdził. Mało tego! Zaczęliśmy dobierać inne produkty pod kolor wózka – tak się złożyło że ta barwa pojawiła się także na poduszce, bujaczku, a także macie edukacyjnej. Nie ma to jak być konsekwentnym w takich detalach.

Więcej niż zwykły wózek?

Te opowieści o śmieciach to wcale nie złośliwość. Faktycznie wózki Greentom wykonane są z materiałów prosto z recyklingu – rama z powtórnie przetworzonego polipropenu a materiał siedziska z oczyszczonych i certyfikowanych butelek PET. To czyni Greentom najbardziej ekologicznym wózkiem na świecie! Czy miało to dla nas znaczenie przy zakupie? Niespecjalnie, bo to waga była absolutnie kluczowa, niemniej fajnie wiedzieć.

Ekologiczne jest także podejście producenta w kwestii kolejnych zakupów. Gdy dziecko wyrośnie z gondoli na tej samej bazie możemy zainstalować także spacerówkę z przekładanym siedziskiem oraz typową spacerówkę dla starszych dzieci. Jest to więc jakby wózek 3 w 1, ale bez konieczności kupowania wszystkich elementów od razu. A to nie tylko dobre dla środowiska, ale także dla portfela. Standardowo Greentom z gondolą (Carrycot) kosztuje ok 1500 zł. Dokupienie materiału do spacerówki kubełkowej (Reversible) lub klasycznej dla większych dzieci (Classic) to dodatkowy koszt około 450 zł. Tym sposobem mamy ciekawy i oryginalny wózek, który nie jest drogi, a skompletowanie wszystkich elementów możemy rozłożyć w czasie.



About

Warszawiak na co dzień zajmujący się marketingiem w firmie turystycznej. Wcześniej interesował się wszystkim od archeologii, poprzez RPG i recenzowanie książek, kończąc na grach video. Jak to facet, praktyczny i konkretny wtedy kiedy trzeba.