_MG_2902

Co zrobić, gdy wszystko idzie nie tak?

Wiadomo że nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Kiedy jednak częstotliwość błędów, nieporozumień i porażek jest zbyt duża, a lista spraw do załatwienia wydłuża się zamiast skracać można mieć chwilę zwątpienia. Można pomyśleć, żeby olać to wszystko i wyjechać w Bieszczady. Piszę o przygotowaniach do ślubu? Tak, ale nie tylko. Zobaczcie moją receptę na to, co robić, gdy idzie jak po grudzie.

Muszę Wam się do czegoś przyznać. Nasze życie nie składa się wyłącznie z radosnych chwil uwiecznionych na Instagramie. Mamy też kłopoty z którymi musimy sobie poradzić, coś nam się czasem nie udaje i nie wygląda tak jak sobie wyobrażaliśmy. Zaskakujące? W ogóle. To oczywista oczywistość, o której jednak często zapominamy. Bo wydaje nam się, że absolutnie wszyscy mają lepiej, a my mamy najgorzej na świecie, bo los się na nas uwziął.

wedding-2700495_1920

Wiecie jak było z chrzcinami Czesia? Bardzo pod górkę. Do kancelarii parafialnej poszliśmy z kompletem dokumentem, ale bez aktu urodzenia. Nic nie załatwiliśmy, musieliśmy iść następnego dnia jeszcze raz. Fotografa musieliśmy zmienić kilka dni przed uroczystością. Układane godzinami usadzenie gości trzeba było wyrzucić do śmieci, bo z ważnych powodów nie dotarły cztery osoby, czego dowiedzieliśmy się w ostatniej chwili. Poza tym w pudełeczkach z podziękowaniami dla gości mieścił się tylko jeden cukierek zamiast kilku, tradycyjnie fryzjerka się spóźniła, a na dodatek okazało się, że mam dziurę w spodniach. Brzmi jak jakiś kabaret? Ale to wszystko prawda.

Nasz ślub i wesele? Zmiana salonu fryzjerskiego kilka dni przed po ujrzeniu tragicznej fryzury próbnej. Stłuczenie dzień przed wspaniałego słoika na lemoniadę (chociaż szkło to podobno na szczęście). Wyścig z czasem przy dekorowaniu sali w piątek wieczorem. No i modlitwy o ładną pogodę, bo padało cały tydzień.

Każda z tych imprez wyszła fantastycznie. Naprawdę. Chociaż dzień przed czy nawet godzinę przed można było spodziewać się jakiejś katastrofy wszystko się udało i wszyscy byli zadowoleni. Każda z obaw okazała się bezpodstawna, a na wszystkie błędy czy niedociągnięcia nikt nie zwrócił uwagi.

Jaki z tego wniosek? Trzeba robić swoje. Trzymać się planu albo jakoś go zmodyfikować. Ale na pewno nie załamywać rąk. Czasem chcemy zatrzymać się w miejscu i zastanowić się: a może to jakiś znak, że coś nam nie wychodzi? Wszystko idzie nie tak – to na pewno nie przypadek. Takie myślenie jest bez sensu.

Gdy idzie nie tak, rób dalej swoje. Każdą przeszkodę można pokonać swoim uporem, pracowitością i konsekwencją w działaniu. Jeśli tak będziemy podchodzić to powinniście poradzić sobie z przygotowaniami ślubnymi. I tak ogólnie z życiem. Powodzenia!



About

Warszawiak na co dzień zajmujący się marketingiem w firmie turystycznej. Wcześniej interesował się wszystkim od archeologii, poprzez RPG i recenzowanie książek, kończąc na grach video. Jak to facet, praktyczny i konkretny wtedy kiedy trzeba.